Zarezerwuj pokój

Sprawdź Termin

Wielu gości - Wiele historii

 

Wielu gości, Wiele historii - każda wyjątkowa.

 

W naszych prograch zawitało już tysiące gości. Każdy z nich przywiózł tu ze sobą wiele marzeń i pragnień, bo liczył, że te spełnią się w wyjątkowym miejscu.

Położone w spokojnej okolicy a mimo to, blisko serca Karpacza – turystycznej stolicy Karkonoszy „Krucze Skały” od dawna dają swoim gościom to czego potrzebują, to czego szukają.

Poznajcie historię kilku osób, które powstały z opinii, komentarzy i uwag, które na swój temat znaleźliśmy w internecie, które trafiły do nas ustnie lub też drogą mailową oraz wreszcie tych, które usłyszeliśmy kompletnie przypadkiem. Nie ma sensu opowiadać ich od deski do deski. Napiszmy je na nowo. Razem.

Kilkadziesiąt różnych sytuacji wrzuciliśmy do „jednego worka” i mocno wymieszaliśmy.


Teraz możemy, bawić się wspólnie. Ułóżmy z wielu skrawków jedną, wielką, wspaniałą historię.

Każdy z nas może wybrać swojego bohatera. Każdy ma prawo nazwać go po swojemu. Przeżyjmy te przygodę razem. Zapraszamy Was na profil facebook, gdzie będziecie mogli puścić wodzę fantazji. Zagłosujcie, w którą stronę idziemy. Opiszcie jej ciąg dalszy i finał. Dla najzdolniejszych przewidujemy niespodzianki ;-)

Historia trwa równolegle w kilku dolnośląskich gazetach. Będąc z nami w internecie o wielu jej rozdziałach dowiecie się jednak pierwsi ;-)

Zakładaliśmy, że bohaterami będą prawdziwi goście Ośrodka, ale w miarę trwania zabawy postanowiliśmy zaszaleć ;-) Przy Waszym udziale! Dziękujemy za te wszystkie wiadomości. Przedstawiamy bohatera najnowszej opowieści. Tym razem z "dreszczykiem".

 

 

Pewnego wieczoru, spędzając wraz z ekipą czas przy ognisku gdzieś w głębi amazońskiej dżungli Bear Grylls świętował wykonanie kolejnego zadania. Żyjąc wśród metysów, żywiąc się piraniami i tutejszą roślinnością przetrwał kolejny tydzień. Czuł jednak, że kończą się miejsca, gdzie jego duch przetrwania może zostać wystawiony na próbę. Jego podróże od dawna nie dawały mu już satysfakcji. Tereny określane jako dzikie i nieprzyjazne dla człowieka bardziej przypominały mu 2 gwiazdkowe hotele, gdzie nie walczył o przetrwanie. Najwyżej o to, kto pierwszy skorzysta ze SPA lub szybciej trafi na śniadanie serwowane w formie bufetu szwedzkiego.

Mam dość pomyślał. Koledzy z ekipy zauważyli, że podróżnik pochmurnieje. Co jest ? Co się dzieje? Zapytali.

Mam dość. Te wyzwania nie stanowią już dla mnie satysfakcji. Chyba się wypaliłem chłopaki. To koniec. Padła odpowiedź.

Słowa szefa zmroziły im krew w żyłach. Ok. praca była ciężka, czasem niebezpieczna, ale wypłata bardziej niż godziwa. Natychmiast pojawiły się nowe pomysły. Może Kinszasa w Afryce? Zapytał najmłodszy członek ekipy. Byłem w zeszłym roku natychmiast padła odpowiedź.

Dolina Śmierci w Kalifornii ? Nawet nie ściągałem swetra Prychnął w odpowiedzi. No to nie wiem, „młody” wyraźnie zniechęcony odpuścił.

Może Gejzery na Erytrei ? – byliśmy tam 4 lata temu.

Brazylijska wyspa węży! – Było. Powiedział Grylls i zatopił się we wspomnieniach. Tam faktycznie było gorąco, ale jedzenia za to nie brakowało.Uśmiechnął się do siebie.

Jezioro Natron? Pływaliśmy kajakiem i robiliśmy sobie selfie. Przereklamowane.

No nic. Faktycznie byliśmy już chyba wszędzie. Pora zacząć szukać innej roboty powiedział pracujący z anglikiem od zawsze Jeff.

Po tym stwierdzeniu na dłuższą chwilę zapadła krępująca cisza.

A może Polska!!??zdanie wypowiedziane ciut za głośno jeszcze długo odbijało się echem w dżungli.

A co oni tam niby mają niebezpiecznego? Pomysł z Polską od początku wydał się absurdalny praktycznie wszystkim przy ognisku, ale młody drążył temat.

Miałem na studiach znajomych z Polski. Mówili, że przetrwać w listopadzie potrafią tylko najsilniejsi, że jesień zbiera żniwo, wprowadza w depresje, odbiera energię i chęci do życia u większości populacji.

To może być to powiedział Bear, któremu już od drugiego zdania oczy otwierały się coraz szerzej! Co o nich wiemy???

Widząc entuzjazm i perspektywę dalszej, dobrze dochodowej pracy cała ekipa natychmiast zapomniała o świętowaniu i skupiła się na kolejnym zadaniu. Polska mimo, że położona tylko w Europie (a może właśnie dlatego) była dla nich miejscem równie egzotycznym co kraje, które odwiedzali dotychczas. Postanowili zatem jak najszybciej wrócić do bazy i zacząć porządne zbieranie danych. Mimo, iż w dotychczasowych odcinkach mogło wydawać się, że ich przygody to jedna, wielka improwizacja było zupełnie inaczej. Każdy wyjazd poprzedzały tygodnie przygotowań. Tutaj jednak nie było na to czasu. Jesień w Polsce już trwała i z każdym dniem mogła być coraz groźniejsza, a oni przecież nie zwykli się wycofywać. Jak wyglądał taki proces? Zwykle dzwonili do informatorów. Innych podróżników, którzy byli już w danym kraju, żołnierzy, którzy pracowali na misjach w najdalszych zakątkach świata. Tutaj jednak nie było do kogo zadzwonić. Pozostał Internet.

Pierwsze chwile z Google pokazały, że Jesień w Polsce może być bardzo trudnym przeciwnikiem. Co gorsza zewsząd napływały do nich wzajemnie wykluczające się informacje.

Dawcom w Darze WSB we Wrocławiu

newsletter