Zarezerwuj pokój

Sprawdź Termin

Wielu gości - Wiele historii

 

Wielu gości, Wiele historii - każda wyjątkowa.

 

W naszych prograch zawitało już tysiące gości. Każdy z nich przywiózł tu ze sobą wiele marzeń i pragnień, bo liczył, że te spełnią się w wyjątkowym miejscu.

Położone w spokojnej okolicy a mimo to, blisko serca Karpacza – turystycznej stolicy Karkonoszy „Krucze Skały” od dawna dają swoim gościom to czego potrzebują, to czego szukają.

Poznajcie historię kilku osób, które powstały z opinii, komentarzy i uwag, które na swój temat znaleźliśmy w internecie, które trafiły do nas ustnie lub też drogą mailową oraz wreszcie tych, które usłyszeliśmy kompletnie przypadkiem. Nie ma sensu opowiadać ich od deski do deski. Napiszmy je na nowo. Razem.

Kilkadziesiąt różnych sytuacji wrzuciliśmy do „jednego worka” i mocno wymieszaliśmy.


Teraz możemy, bawić się wspólnie. Ułóżmy z wielu skrawków jedną, wielką, wspaniałą historię.

Każdy z nas może wybrać swojego bohatera. Każdy ma prawo nazwać go po swojemu. Przeżyjmy te przygodę razem. Zapraszamy Was na profil facebook, gdzie będziecie mogli puścić wodzę fantazji. Zagłosujcie, w którą stronę idziemy. Opiszcie jej ciąg dalszy i finał. Dla najzdolniejszych przewidujemy niespodzianki ;-)

Historia trwa równolegle w kilku dolnośląskich gazetach. Będąc z nami w internecie o wielu jej rozdziałach dowiecie się jednak pierwsi ;-)

Jak wyglądała przygoda Moniki od a do z? Miłej lektury.

Monika w wesołym nastroju spędzała czas przed telewizorem. Dzisiaj zaczęła urlop. Pozostało tylko dwa dni spokojnie poczekać, aż jej koleżanka, Dorota będzie mogła pochwalić się tym samym. Planowały wybrać się razem do jej domku letniskowego. Obie potrzebujące odpoczynku, obie zadowolone ze swojego towarzystwa. Mąż Doroty nie dostał urlopu, a ona nie chciała sama jechać. Monika też nie miała innego pomysłu na wypoczynek. Dobrały się zatem idealnie.

Wieczór zapowiadał się wspaniale. Monika z lampką wina oglądała w telewizji komedie romantyczną. Dźwięk smsa był ledwo słyszalny…

Monika jedzie do Karpacza

„No i po urlopie”, pomyślała Monika odłożywszy telefon na półkę. W tym momencie perspektywa spędzenia czasu w domu, przed chwilą tak jeszcze kusząca nie napawała już optymizmem. Dolała sobie wina i zatopiła się w nieciekawych myślach.

Nagle…. Ok., 4 kieliszki później, przypomniała sobie o Kamilli. Kuzynka, siostry, byłego chłopaka ze strony randkowej zamieszczała przecież na facebook-u zdjęcia z pobytu, no właśnie z pobytu gdzie? Wydawało jej się, że w Polsce (na zagranicę zabrakło tym razem budżetu). Podniosła się z kanapy i ruszyła, wciąż dość pewnym krokiem do komputera.

Karpacz?! Góry wyglądały na wysokie, krajobrazy kojarzyły się z Alpami. Na pewno? Powtórzyła zadane sobie wcześniej w myślach pytanie. Gdy wreszcie uwierzyła w to co widzi, uznała „co mi szkodzi. W Karkonoszach nigdy nie byłam, pora spróbować”. Na szczęście miała jeszcze numer telefonu do Kamili. Postanowiła jednak, że napisze do niej następnego dnia. Chciała przespać się z tym pomysłem. Na wszelki wypadek.

Rankiem nie zmieniła wcześniej podjętych postanowień. Zadzwoniła do Karpacza, pod podany przez Kamilę numer i z radością zauważała, że obiekt miał jeszcze kilka wolnych i co ważne, niekosztujących dużo miejsc noclegowych. Przez chwilę nawet czuła z tego powodu niepokój. Tak tanio? Później uznała jednak, że zaufa rekomendacji znajomej. Jadę! – powiedziała do siebie i ruszyła się pakować.

Po dotarciu do Karpacza, postanowiła nie tracić czasu. Zafascynował ją szum potoku i gęsty las, zaczynający się tuż za ogrodzeniem. Nie tracąc czasu, nie meldując się nawet, zostawiła samochód pod obiektem i ruszyła przed siebie. Kierunek Krucze Skały. Czytała o nich w Internecie między 2 a 3 kieliszkiem wina. Tak się złożyło, że z tej lektury zapamiętała najwięcej.

Monika idzie na szlak

Podczas spaceru Monika spotkała amatorów wspinaczki górskiej. Słyszałam, że tu trenują, pomyślała. Przez dłuższą chwilę obserwowała ich z oddali. W lesie było jej przyjemnie i cicho. Zawróciła dopiero, gdy głód dał o sobie znać.

spacer na krucze skały

 

Po powrocie ze spaceru bezzwłocznie wybrała się na posiłek. Pokój może jeszcze chwile poczekać uznała czując kolejny skurcz w brzuchu. Zamówiła obiad w restauracji.

obiad

 

Po smacznym i obfitym posiłku przyszedł czas by się zameldować. W udziale trafił jej się pokój 390 znajdujący się na najwyższej kondygnacji w obiekcie. W pierwszej chwili Monika nie była zachwycona faktem czekającej jej wspinaczki, ale po dotarciu na górę przestała się o to gniewać.

Pokój 390

 

Tej nocy spała jak nigdy. Obudził ją śpiew ptaków i szum gęstego, sosnowego lasu. Zrobiła kawę, korzystając z czajnika znajdującego się w pokoju i z laptopem na kolanach wyszła na balkon. Oglądając z góry lekko zaniedbany, ale wciąż niebrzydki kort tenisowy i boisko do siatkówki plażowej przez chwilę myślała o tym, by wrócić do czynnego uprawiania sportu. Jak ten Karpacz dziwnie na mnie wpływa! Powiedziała na głos i wróciła do pokoju.

Widok z balkonu

 

W trakcie kolejnych dni pobytu Monika odwiedziła Jelenią Górę, gdzie oglądała m.in. starówkę, Perłę Zachodu czy Górę Szybowcową. Była też w Hucie Julia w Piechowicach, na wodospadzie Szklarki i wielu innych interesujących miejscach, o których przeczytacie tutaj.

Monika wyjeżdża z Karpacza

 

Urlop minął błyskawicznie. Nie wracała jednak smutna do domu. Wiedziała, że znalazła tu swoje miejsce, do którego jeszcze wielokrotnie wróci. Karpacz i okolice mają wiele do zaoferowania. Następnym razem przyjadę na dłużej. Może nawet razem z Kamilą i Dorotą? Rozmawiała sama ze sobą. Babskie wyjazdy nie szkodzą małżeństwom, których nie zawarto, pomyślała uśmiechając się do siebie.

Przez kilkanaście dni zastanawiliście się, gdzie powinna pojechać Monika. Bardzo nas cieszy, że wybraliście Krucze Skały. Już niebawem przeżyjemy razem z nią, kolejną przygodę u stóp Karkonoszy.

 

Cieszymy się, że spodobała Wam się nasza zabawa i pytacie na facebooku o kolejne części. Oto i ona. Tym razem wybór bohaterki podjęliśmy sami, będzie nią Monika, którą na kilka dni przed planowanym wyjazdem "wystawiła" przyjaciółka. Monika, wraz z przyjaciółką miała pojechać do jej domku wypoczynkowego. Jednak pozostawiona sama sobie rozpoczęła poszukiwania nowej destynacji na własną rękę. Czy wybierze Karpacz? W prawdziwej historii tak właśnie było, tutaj jednak możemy troszeczkę namieszać ;-) Głosujemy jak zawsze na facebooku.

Monika została sama


 Historia Maćka i Marty powstała we współpracy z Darią Spanel, która te historię stworzyła (my tylko przelaliśmy na papier) i której gratulujemy wyobraźni;-)

Nasz bohater wybrał OKW Krucze Skały jako miejsce ulokowane blisko szlaków turystycznych. Zamierzał wypróbować w Karpaczu swój nowy aparat fotograficzny. Przyjechał do ośrodka wieczorem, z mocnym postanowieniem wyruszenia w góry już następnego ranka. Zwłaszcza, że zapowiadała się piękna pogoda, a co za nią idzie – dobra widoczność.

Maciej wstał wcześnie, pamiętając, że śniadanie serwujemy już od 7:30. Zjadł lekki, ale pożywny posiłek w naszej restauracji i nie chcąc stracić nawet chwili, pięknej pogody ruszył w góry wraz z nowym aparatem. Zamierzał sprawdzić jego możliwości na karkonoskich krajobrazach. Wtedy jeszcze kompletnie nie spodziewał się kto wejdzie, a raczej wjedzie mu w kadr.

Nasz bohater ciesząc się piękną pogodą i niespodziewaną ciszą na szlaku stanął na samym jego początku by zrobić pierwsze tego dnia zdjęcie. Nie czekał do szczytów, chciał sprawdzić światło i kilka innych ustawień. Czy to zasługa piękna krajobrazu, zamyślenia, wczesnej porannej godziny? Nie wiadomo. Odgłos roweru dotarł do jego uszu w ostatniej chwili. Po szlaku mknęła ładna blondynka, która przejechała przed nim równocześnie ze spustem migawki. Patrzyli na siebie tylko ułamek sekundy, ale to wystarczyło. Pierwsze zdjęcie w nowym aparacie przedstawiało młodą dziewczynę na jednośladzie.

Nasz fotograf myślał, że szybko zapomni o tym fakcie, ale wraz z upływem czasu zrozumiał, że nieznajoma o brązowych oczach zajęła miejsce nie tylko w pamięci jego aparatu.
Kilka godzin później, markotny dowlókł się do obiektu, odebrał klucz z recepcji i poszedł odświeżyć się po wyprawie. Z każdą godziną czuł się coraz gorzej, przez co nawet słynna, domowa kuchnia OKW Krucze Skały nie smakowała mu tak jak w poprzednich dniach. Czy jeszcze ją zobaczę rozmyślał leniwie operując sztućcami?
Kiedy kład się spać tego samego dnia był praktycznie załamany. Szczyt sezonu w Karpaczu a ja poszukuje nieznajomej blondynki? To się nie zdarza. Już się nie spotkamy. Zmęczony walką z myślami, zasnął.
Jakie było jego zdziwienie, gdy następnego dnia spotkał ją na śniadaniu. Niestety stchórzył i nie odważył się zapytać jej o imię. Poza tym bał się, że dziewczyna obrazi się o zdjęcie, które jej zrobił. Licząc, że nieznajoma pojawi się na obiedzie. Wrócił do pokoju i tam wymyślił inny plan.

Chwilę później był już przy recepcji, gdzie próbował wypytać o tego szczególnego gościa. Świetnie wyszkolony pracownik, rzecz jasna nie mógł zdradzić niczego na temat jakiejkolwiek osoby, która wypoczywa w OKW Krucze Skały, ale Maciek nie dał za wygraną. Poprosił o wydrukowanie zdjęcia, które wykonał dzień wcześniej. Na to mogę przystać, pomyślała przesympatyczna Pani recepcjonistka, widząc zakochanego do szaleństwa fotografa. Nasz bohater w pierwszej chwili chciał biec przed wejście i tam je zawiesić, po rzecz jasna doklejeniu krótkiego liściku, ale tutaj natrafił na zupełnie inną przeszkodę – RODO, (bleee). Wspólnie z recepcjonistką uznali, że liścik ze zdjęciem mogą dodać do pozostawionego w recepcji klucza (o numer pokoju nie pytał – nawet zakochany wie, że co nieco o ochronie danych osobowych) i już wspólnie, któż odmówiłby uczestnictwa w tak pięknie zaczynającej się historii miłosnej? będą oczekiwać na ciąg dalszy. Maciek wrócił do pokoju. Nie mógł już myśleć nawet o swoim aparacie ani krajobrazach. Nie pomagał też w tym żołądek odczuwalny gdzieś w okolicach gardła. Czekał, choć każda minuta dłużyła się niemiłosiernie.

Dziewczyna wróciła do obiektu kilka godzin później i co mocno ją zaskoczyło jeszcze w drzwiach została poproszona o podejście do recepcji. (Recepcjonista też człowiek ;-)). Od razu przyszły jej na myśl same czarne scenariusze. Nie zakręciłam kranu? Nie wyłączyłam żelazka? Ktoś uszkodził mój samochód? Już po chwili okazało się, że martwiła się kompletnie niepotrzebnie. Przeżyła jednak kolejne zaskoczenie, gdy odbierając klucz, otrzymała własne zdjęcie z zapisanym na odwrocie numerem telefonu, imieniem i krótkim, aczkolwiek całkiem niezłym komplementem ;-)

Niestety, jak to z kobietami bywa, Marta nie była zadowolona z tego jak wyszła na zdjęciu i również samą akcję, w pierwszej chwil wzięła za nic innego jak głupi żart. W te pędy udała się do autora zdjęcia i załomotała do drzwi pokoju z numerem 390, tarasem i pięknym widokiem na gęsty sosnowy las.

Na szczęście Maciek był w środku. Gdy otworzył drzwi, nie wierzył własnym oczom. To jego miłość! Dziewczyna ze zdjęcia. Poczuł lekkie zdenerwowanie i na chwilę zabrakło mu języka w gardle, ale wreszcie wydukał z siebie zaproszenie do odbycia wspólnego spaceru. Marta trochę się bała, ale w głębi duszy czuła, że nie powinna mu odmówić.

Wybrali się na Krucze Skały niedaleko naszego ośrodka. Usiedli. Ciesząc się własnym towarzystwem i wspaniałym widokiem rozmawiali do późnego wieczora. Okazało się, że połączyło ich coś więcej niż miłość do pięknych, karkonoskich krajobrazów!

 

Pierwsza historia za nami. Niedługo przeżyjemy wspólnie kolejne!

MArta

Pewnie jesteście ciekawi jak wygląda dziewczyna Maćka i jak to wszystko się zaczęło ;-) Historia we współpracy z Darią pięknie się rozwija. Niedługo przeczytacie ją całą tutaj, lub możecie nam pomóc na facebooku.

Ustaliliście, że Maciek spotkał miłość, w czasie pobytu w Karpaczu. Właśnie dziś na naszym profilu facebook nadamy imię tej młodej damie i spróbujemy ustalić w jaki sposób się poznali  ;-) Bądźcie z nami i obserwujcie profil.

Marta


Teraz kolejny element zabawy. Co Waszym zdaniem Maciej odnalazł w Karpaczu? Zgadujcie ;-)


 Podczas głosowania na profilu facebook-owym zdecydowaliście, że pierwszym bohaterem naszej zabawy będzie Maciej. Fotograf, który przyjechał do nas rozwijać swoją pasję. Co znalazł? Lada moment rozpoczynami kolejne głosowanie na naszym profilu.


 Obecnie na naszym profilu facebookowym wybieramy bohatera pierwszej części naszej zabawy. Zapraszamy do oddawania głosów.




Dawcom w Darze WSB we Wrocławiu

newsletter